Mroczno-militarne fantasy

9 września 2019

Kobieta związana z Portem Cieni

Glen Cook już od wielu lat raczy nas historiami z cyklu dark fantasy z Czarną Kompanią. Pomysł na stworzenie serii przeniósł ze swojego doświadczenia w wojsku, gdzie służył. Jego książki są najpopularniejszą lekturą żołnierzy amerykańskich, również tych walczących podczas Wojny w Zatoce.Port Cieni. Kroniki Czarnej Kompanii to już piąta odsłona przygód najemników, którzy radzą sobie w wojnie z czarownikami. To sześcioletni czas między „Czarną kampanią” a „Cieniem w ukryciu”. Obecnie pełnią służbę w Aloesie i mają za zadanie odnaleźć Tides Elbę, kobietę, która ma ścisły związek z tytułowym Portem, bramą, która w każdej chwili może pomóc Dominatorowi na ucieczkę z grobowca, w którym zamknięto go lata temu. Nie do końca wszystko idzie po ich myśli, bo nie dość, że znajdują ludzi, którzy chcieliby powrotu Dominatora, to jeszcze niektórych dopadają jakieś dziwne zaniki pamięci.

Poza wątkiem teraźniejszym, związanym z Tides Elbą (w powieści w formie opowiadania, znanego już czytelnikom jako osobna publikacja) zagłębimy się w przeszłość, do czasów panowania Dominatora i jego mrocznej Dominacji. Konował (lekarz i kronikarz serii) opisuje nad wyraz dokładnie i ciekawie historię żony władcy, jej losy oraz zakończenie jej historii. Dla czytelnika zaznajomionego z poprzedniki częściami historia nie będzie niczym odkrywczym w zarysie, ale pojawią się w niej nowe wątki, które idealnie będą się spajać z kobietą z Portu Cieni.

Amnezja Konowała

Książka informuje nas o tym, że zapiski zostały sporządzone na podstawie pozostawionych notatek Konowała, który wraz z całym regimentem cierpi na amnezję. Informacje tu zawarte diametralnie różnią się od tych, które zostały zapisane w III tomie „Biała róża”. Komu teraz wierzyć i przede wszystkim co się stało? Piętrzące się niejasności i pogłębiający się, bardzo zły stan zdrowia Konowała, nie pozwolą nam jednoznacznie odnieść się do zagadnienia. Jedno jest pewne – próba zachowania spójności między tomami nie jest tu zrobiona na siłę, a wykluczające się historie jedynie dodają smaczku fanom twórczości Cooka.

Przede wszystkim nie zawodzi klimat – znów jest mrocznie, duszno i przygnębiająco, a nasi bohaterowie nie mają zbyt wiele szans na przetrwanie. Ich pomysły w większości wypadku pełzną na niczym. Zaniki pamięci kronikarza to niesamowity zabieg literacki, gdzie czytelnik musi mu pomóc, musi wyostrzyć zmysły i logikę, by wszystko sobie poukładać, czasem w dwóch wersjach, wybierając, która może być prawdziwa. To prawdziwa uczta intelektualna, jednocześnie dalej będąca świetną rozrywką i pasjonującą lekturą. Jedyna rzecz, na którą należy uczulić czytelniczki książki – publikacja posiada bardzo dużą ilość szowinistycznego humoru.